Dla przykładu
William Randolph Hearst produkował papier z drewna i był z pierwszym i najbardziej chyba wpływowym człowiekiem kampanii przeciw konopiom w USA bo możliwość produkcji papieru z konopi godziła w jego interesy. A że posiadał 20 gazet codziennych, 13 magazynów, dwie wytwórnie filmowe, 8 rozgłośni radiowych, liczne posiadłości ziemskie w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Meksyku miał siłę przebicia. Publikował więc w swoich gazetach paszkwile na temat konopi w rodzaju „Marihuana – przemoc, szaleństwo, śmierć”, „
Marihuana zmienia chłopców w potwory w 30 dni” itd.
Aż wreszcie i on.
Harry Jacob Anslinger – wraz z Richmond’em
Hobson’em, biskupem Brent’em był inicjatorem kampanii przeciw narkotykom w USA, którą realizował z fanatycznym zacięciem. Nazywany potem ojcem, czy wręcz carem wojny z narkotykami (Drug War) w latach 1930 – 1962 sprawował w USA niepodzielną władzę nad ustawodawstwem narkotykowym. Był poważnym (i niestety poważanym) przeciwnikiem marihuany w USA. Doprowadził on do uchwalenia w 1937 Marihuana Tax Act mimo sprzeciwu Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego, delegalizującego marihuanę jako lek, używkę a przy okazji konopie jako roślinę przemysłową. Jego propagandowy atak na marihuanę zawierał nieprawdziwe informacje – m.in. zapewniał kongresmanów, że pod wpływem marihuany będą skłonni zabić własnych braci, że marihuana powoduje rozwiązłość seksualną, samobójstwa, agresje, uzależnia, jest potwornie szkodliwa dla zdrowia, zwiększa skłonność do popełniania przestępstw itp. Jego nacechowane rasizmem i potwierdzane fałszywymi dokumentami wystąpienia były jednak na tyle skuteczne, że większość tych kłamstw jakie udało mu się rozpowszechnić jest powtarzana do dziś. Anslinger nie odniósł by sukcesu gdyby nie współpraca z Hearstem. Ciekawe jest to, że Anslinger, choć osiągnął swój cel nie zakończył wojny z trawką. Po wojnie nadal kontynuował swa krucjatę przeciw konopiom. Tym razem wykorzystywał do swojej propagandy „
komunistów, którzy chcą osłabić marihuaną amerykańskie społeczeństwo”.
Twierdził także, że „
palenie marihuany prowadzi nieuchronnie do zażywania heroiny”. Jak pokazała historia jego działania nie miały na celu ochronę przed szkodliwym działaniem marihuany ale przed konopiami, które mogły zagrozić interesom jego rodziny i znajomych związanych z przemysłem papierniczym i chemicznym. Niestety był on przewodniczącym delegacji USA na obiadach ONZ i głównie dzięki jego propagandzie i działaniom ponad 100 krajów na świecie wprowadziła zakaz uprawy konopi. Aslinger umarł na raka zapewniając sobie przez długi czas ulgę w chorobie dzięki... końskim dawkom morfiny. Wraz z końcem ery Anslingera, rozpoczął się mozolny powrót do normalnego stanu, sprzed czasów jego propagandy, który trwa do dnia dzisiejszego.
Wysyłając Anslingera na emeryturę po jego próbach ocenzurowania książki „Osoba uzależniona a prawo” prof. Alfreda Lindsmitha
John F. Kennedy stał się podobnie jak Martin Luther King idolem amerykańskiej młodzieży. JFK zażywał hydrokortyzon, chorował bowiem na chorobę Addisona i używał marihuany jako środka przeciwbólowego cierpiąc na chroniczne bóle pleców. Po zamachu na jego życie związani z nim ludzie przyznali, że w planach na jego drugą kadencję znajdował się projekt legalizacji marihuany.
Najbardziej chyba znaną postacią związaną z kulturą zielonego listka wśród muzyków jest
Bob Marley, który rozpropagował muzyczny styl reggae i był przy tym gorliwym zwolennikiem legalizacji marihuany, ściśle związanym z ruchem rastafarian. Był wielkim obrońcą używania marihuany jako sakramentu. Zastosowanie marihuany do rozwoju duchowego jest wzmiankowane w wielu jego utworach.
Kolejny artysta
Milton Mezz Mezzrow, biały muzyk jazzowy, który mimo działań Anslingera prawdopodobnie miał dostęp do narkotyku szczególnie dobrej jakości wsławił się tym, że joint, czyli papieros z tytoniu i marihuany określany był od jego nazwiska jako „mezz”.
Postacią, nierozerwalnie związaną z marihuaną jest
John Sinclair – amerykański poeta, pisarz, pieśniarz, który został skazany w 1969 r. na 10 lat więzienia za wypalenie 2 skrętów z marihuaną. Stał się symbolem walki społeczeństwa amerykańskiego z wadliwym prawem, po Abbie Hoffman Incident* na festiwalu Woodstock . W 1971 John Lennon i Yoko Ono zorganizowali Free John Now Rally gromadząc 20 tys. ludzi na Uniwersytecie Michigam. Lennon zaśpiewał tam piosenkę poświęconą Sinklerowi: “
Let him be, set him free, Let him be like you and me”. Trzy dni potem Sinkler został zwolniony z odbywania kary.
Profesor dr
Raphael Mechoulam naukowiec z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie w roku 1964, po prawie stu latach pracy różnych grup badaczy zidentyfikował delta-9-tetrahydrokanabinol (THC) jako związek, który odpowiada za właściwie wszystkie farmakologiczne efekty marihuany. Autor kilkunastu prac naukowych poświęconych wykorzystaniu składników pochodzenia roślinnego w medycynie. W 2003 roku odkrył też HU-210 – psychoaktywny, syntetyczny kannabinoid o niespotykanej aktywności. Jest 800 do 1000 razy bardziej aktywny od THC i rozpuszczalny w wodzie.
Bill Clinton wyznał w jednym z wywiadów, że w czasach młodości palił marihuanę. Kiedy słowa te rozpętały burzę dodał, że palił, ale się nie zaciągał, a określenie to weszło na stałe do historii.
Michael Bloomberg amerykański przedsiębiorca i polityk, burmistrz Nowego Jorku, zapytany, czy kiedykolwiek palił marihuanę odpowiedział: „
No pewnie! I podobało mi się”. Upowszechniał też w prasie zmianę restrykcyjnych przepisów dotyczących marihuany.
Do palenia w przeszłości przyznał się także lider niemieckich Zielonych i minister spraw zagranicznych Niemiec,
Joschka Fischer. Inny Niemiec,
Günter Grass, gdańszczanin, laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury, przyznał się w niedawnym wywiadzie dla dziennika Fakt iż w młodości palił marihuanę. „
Paliłem trawę, ale nie zaciągałem się” – powiedział noblista, powtarzając słowa Clintona. „Powinienem był już dawno przyznać się do tego. To ciążyło na mnie przez całe życie, czuję ogromną ulgę teraz, kiedy to mówię. Przyznałem się przede wszystkim przed samym sobą”. Literat przyznał że koledzy stwierdzili, że ma do tego dobre nazwisko.
Milton Friedman, ekonomista, laureat nagrody Nobla, obrońca i propagator wolnego rynku twierdził, że „
Ludzie powinni mieć możliwość swobodnego nabywania narkotyków” oraz „
Legalizacja narkotyków zmniejszyłaby przestępczość i równocześnie poprawiłaby przestrzeganie prawa”.
Ron Paul, lekarz, członek amerykańskiej Izby Reprezentantów, republikanin uważa receptę na problem narkotykowy zamknął słowami „
Chcecie się pozbyć przestępczości narkotykowej w tym kraju? W porządku, po prostu pozbądźmy się wszystkich praw narkotykowych.”
William F. Buckley Jr., amerykański publicysta konserwatywny twierdzi, że „
Prohibicja marihuany wyrządziła znacznie więcej krzywdy znacznie większej ilości ludzi niż kiedykolwiek mogła to zrobić marihuana”. A np.
Książę Harry syn brytyjskiego następcy tronu kiedy został przyłapany na piciu alkoholu i paleniu marihuany zrobiono z tego aferę. Książę Karol uznał sprawę za poważną i odesłał syna na jeden dzień do specjalistycznej kliniki w Londynie.
Również
Paris Hilton, modelka, aktorka i początkująca piosenkarka amerykańska, dziedziczka sieci hoteli delektowała się marihuaną... ale leczyć się nie musiała a wraz z nią dziesiatki muzyków, aktorotorów, pisarzy, malarzy... A u nas?
Prof.
Tadeusz Sławek poeta, tłumacz, eseista, literaturoznawca, wykładowca uniwersytecki, rektor Uniwersytetu Ślaskiego przyznał się do palenia trawki. Później dodał, że kontakt ten był „
bardzo przelotny”.
Krzysztof Jaryczewski, polski muzyk rockowy, kompozytor, założyciel, lider i pierwszy wokalista zespołu Oddział Zamknięty nie kryje, że próbował narkotyków, zaznacza jednak, że „
przeważnie palił trawkę”. Obecnie organizuje antynarkotykowe kampanie połączone z koncertami dla młodzieży, w których swoją historię przedstawia jako przykład, tego co mogą zrobić z człowiekiem używki.
Kora, wokalistka rockowa i autorka tekstów, wokalistka grupy Maanam zapewniła, że nie stroni od marihuany i jest „
z zasady przeciwna wszelkim prohibicjom”. Również
Kuba Wojewódzki,
Tomasz Stańko i
Stanisław Soyka to niektóre postaci polskiego show-biznesu, których nazwiska związane są z marihuaną .
Maciej Dejczer scenarzysta i reżyser filmowy twierdził, że choć mamy zakaz palenia trawki i posiadania nawet niewielkiej jej ilości, ale istnieje społeczne przyzwolenie na jej zażywanie. Zwolennik legalizacji – „
Im mniej będzie w życiu fikcji, tym zdrowiej” – twierdził. „
Przez trzy lata codziennie paliłem trawkę. Był to dla mnie sposób spędzenia czasu” – mówi
Mietall Waluś, wokalista zespołu Negatyw. „
Dziś palę jedynie wtedy, gdy spotykam się z przyjaciółmi. Marihuana jest dla mnie, podobnie jak dla tysięcy innych osób, taką samą używką jak alkohol. Dlatego powinna być legalna”.
Marek Kotański, psycholog, terapeuta, organizator wielu przedsięwzięć dążących do zwalczania zjawisk patologii społecznej i udzielania pomocy osobom uzależnionym od alkoholu, narkotyków, zarażonych wirusem HIV, byłych więźniów czy osób bezdomnych. Twórca m.in. Monaru i Markotu, twierdził, że legalizacja marihuany w Polsce byłaby ogromnym złem. Polskie społeczeństwo nie dorosło do legalizacji marihuany (twierdził, że większość sprzedawców nie przestrzegałaby zakazów i sprzedawałaby trawkę nieletnim) był jednak zwolennikiem oddzielenie narkotyków twardych od miękkich.
Poseł
Przemysław Andrejuk, lekarz, członek Ligi Polskich Rodzin, publicysta, działacz społeczny i autor projektu poprawki do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii ograniczającej lub zakazującej używania symbolu marihuany. Nowelizacja ustawy obejmować miała również zakaz dystrybucji nasion marihuany, restrykcje wobec właścicieli lokal, w których sprzedaje się narkotyki, możliwość kontroli przez pracodawców pracowników, którzy biorą narkotyki. Poseł przewidywał karę do roku więzienia dla producentów, którzy wykorzystują i rozpowszechniają logo marihuany. Twierdził ponadto, że papierosy czy alkohol są z ludzkością związane od zawsze, są czynnikiem kulturowymi i choć wiele osób umiera od nikotyny, to właśnie marihuana jest złem absolutnym.
Ryszard Kalisz, polityk SLD twierdził, że „
Ani ja nigdy nie brałem, nie popalałem ani chyba nikt z obecnych członków co nie
znaczy, że w kategoriach wolności osobistej nie mieści się kwestia posiadania małej ilości posiadania miękkich narkotyków... ja uważam, że to – i teraz mówię jako polityk nie pełniący funkcji publicznych – że to jest dopuszczalne”.
Julia Pitera, posłanka z ramienia Platformy Obywatelskiej, wieloletnia radna Warszawy uważa z kolei: „
Jestem absolutnie przeciwna legalizacji narkotyków. W Holandii zrobiono taki eksperyment i nie przyniosło to pozytywnych efektów” a w amerykańskiej telewizji po zamachach z 11 września treść reklamy brzmiała” „
Kupując marihuanę pomagasz Bin Ladenowi”.
Dowiadujemy się także, że obecny premier
Donald Tusk „
popalał marihuanę” a inny radosny polski polityk,
Jarosław Kaczyński stwierdził, „
Trzeba walczyć z marihuaną ale czy marihuana jest z konopi? Chyba nie.” I tą postacią, choć mało optymistyczną w wielorakim wymiarze świetła własnych wypowiedzi i piastowanego urzędu zakończę milczeniem ten temat sławnych ludzi, konopi i marihuany...
* Party Abbie Hoffman desperacko krzyknął na scenie “I think this is a pile of shit! While John Sinclair rots in prison… [To wszystko gówno prawda, kiedy John Sinclar gnije w wiezieniu…” w odpowiedzi, na co gitarzysta The Who's, Pete Townshend, odpowiedział: „Fuck off! Fuck off my fucking stage! Wydarzenie to przeszło do historii, niczym gest Kozakiewacza w PRL ---
Aleksander Sowa, fot. wikipedia, www.sinsebility.com, www.erowid.org www.wydawca.net