Outdoorowa Uprawa konopi

Ocena użytkowników:  / 1
SłabyŚwietny 
Tom pochodzi z Ameryki i jest jednym z odnoszących największe sukcesy growerów z jakimi dotąd przeprowadzałem wywiad. Stosuje maksymalnie proste i łatwe metody. Jest inteligentnym i leniwym człowiekiem, który tylko uważnie obserwuje Matkę Naturę. Sposób w jaki Tom rozumie uprawę roślin czyni z niego bardzo udanego rolnika-partyzanta. Przedstawiane poniżej pomysły są kluczowe w odniesieniu sukcesu w uprawie ‘partyzanckiej’.
Dziko rosnące konopie są niezwykle żywotnymi, agresywnymi i wysoko konkurencyjnymi chwastami. Niektóre ich odmiany wykształcają duży system korzeniowy, co pozwala im przetrwać w warunkach stresu związanego z brakiem wody oraz na słabych glebach. Rośliny posadzone w odległości 3 metrów mogą potencjalnie osiągnąć wzrost 90-150 cm nawet w suchym klimacie. Konopie to cholerny surwiwalowiec. Przykładowa roślina mająca do dyspozycji ok. 1,5 na 4 metry powierzchni, osiągnie wzrost ok. 1,5 metra wykształcając jeden główny top. W stosunku do wkładu pracy rolnika, uprawa outdoorowa jest wysokowydajna. Drobny wysiłek polegający na odpowiednim przygotowaniu gleby oraz sadzonek może zwiększyć plon nawet kilkakrotnie. Wystarczy spulchnić glebę, dorzucić nieco nawozu oraz kilka garści polimeru [poliakryloamidu chłonącego wodę – przyp. cortical_stress].
Należy przykryć uprzednio przygotowaną glebę grubą warstwą naturalnej ściółki tak aby ograniczyć parowanie wody z gleby oraz spowodować jej kondensację w postaci rosy na powierzchni. Już tylko te proste zabiegi są w stanie podwoić plon. Kryształy polimerów (poliakryloamidu) to substancja która chłonie wodę mogąc tysiąckrotnie zwiększyć swoją objętość. W przypadku suszy, wilgoć zgromadzoną w kryształach chłonie roślina. Pozwala to na rzadsze podlewanie bez szkody dla rośliny.

Na niezłej glebie roślina może osiągać 2-2,5 metra wysokości z systemem korzeniowym przerastającym bryłę ziemi o wymiarach nawet 3 metrów średnicy i głębokości 2 metrów. W ten sposób plon z rośliny może być spokojnie 2-10 razy większy w porównaniu do rośliny posadzonej na słabej glebie.

Kryształki polimeru zatrzymują wodę i uwalniają ją w miarę przesychania gleby. Pozwalają one na radykalne ograniczenie częstotliwości podlewania. Przygotowanie outdoorowego poletka polega na usunięciu chwastów już jesienią, wykopaniu dołków na rośliny i przygotowaniu gleby. Spulchniona gleba wchłonie sporo wody, i najbliższej wiosny będzie żyźniejsza. Ważne aby przykryć każdy dołek grubą warstwą ściółki w celu ochrony dołka przed złymi warunkami (zimowym deszczem i niskimi temperaturami). Jest to bardzo ważne – nie wolno zostawiać gołej ziemi na zimę.

Sadzonki lub klony należy przenieść do przygotowanych wcześniej dołków wiosną, mniej więcej w czasie w którym robi się to z pomidorami. W przypadku uprawy w słabej jakości glebie, każdy dołek [średnicy i głębokości 1,2 metra] należy wypełnić możliwie najlepszej jakości kompostem, ziemią do doniczek lub ziemią ogrodniczą. Dodatkowo należy spulchnić ziemię z miejscówki w większej odległości od rośliny (ok. 2 metry), na głębokość 15-20 centymetrów. Patent na tanie podlewanie polega na zamontowaniu 20-litrowego wiadra przy łodydze rośliny. Wiadro musi mieć wywiercony mały otwór w dnie, tak aby powoli sączyła się przezeń woda. Do wody należy domieszać tani, uniwersalny nawóz. W ten sposób podlewana roślina w ciągu lata zużyje tylko kilka wiader wody (średnio jedno na 10 dni, można częściej), rosnąc tak, jakby opady atmosferyczne były sporo większe.

Jeśli rośliny nie sa podlewane w ogóle, dają niższe plony. 1,5 metrowa roślina może wyprodukować 30-200g gotowej marihuany. Ta sama roślina, jeżeli tylko zapewnić jej nieco więcej wody, urośnie sporo wyższa i da więcej plonów znacznie wyższej jakości.

Roślina w ciągu sezonu zużywająca 80-200 litrów wody rośnie tak, jak roślina mająca do dyspozycji nieograniczone jej zasoby. Dlaczego tak się dzieje?

Po pierwsze, roślina musi zużyć całą wodę jaka jest w glebie. Poza tym, roślina musi wchłonąć składniki odżywcze jakie naturalnie występują w glebie. Jeżeli nawet nieznacznie zwiększy się dostępność wody i składników odżywczych, otrzymuje się znacznie silniejsze i żywotniejsze rośliny. Ile wody znajduje się naturalnie w glebie?

Niezła ziemia potrafi magazynować ok. 120 litrów wody w sześciennym dołku o boku 1,2 metra. Należy szukać miejsc gdzie bujnie rosną rośliny zielne, wytłuc je jesienią i na tym miejscu założyć poletko kolejnej wiosny. Jedną z ważnych rzeczy jest rozejrzeć się za źródłem wody. W wielu miejscach w USA i innych częściach świata występują wystarczające opady nawet w samym sezonie letnim. Pożądana ilość opadów to 1 cal (25mm) tygodniowo. Ważne by deszcze wiosną i latem były regularne. Sucha jesienna pogoda [autorowi chodziło o Kalifornię – raczej nie w PL – przyp. cortical_stress] jest najlepszą pogodą do przeprowadzenia żniw. W przypadku dużych opadów i wilgotności jesienią, może na topach pojawić się pleśń.

==============================

Przygotowanie miejscówki i gleby

Przygotowanie trzech miejscówek wymaga zastosowania trzech różnych strategii. Uprawa w małej szklarni wymaga lekkiego jej ocieplenia w celu przyspieszenia wzrostu. Prostą metodą ogrzania szklarni jest spalenie niewielkiej ilości drewna/paliwa w środku względnie zastosowanie elektrycznego ogrzewania, lub po prostu dać się jej nagrzać od słońca. Aby zatrzymać ciepło dostarczone przez słońce, dobrym pomysłem jest obłożenie styku szklarni z ziemią za pomocą styropianu grubości ok. 5cm i wysokości ok. 15-20cm. Szklarnię dobrze jest skonstruować z tworzywa o nazwie Filon [przepuszczający światło, falisty plastik wzmacniany włóknem szklanym]. Wykonana z niego szklarnia wygląda z zewnątrz jak jakiś składzik, nie jak uprawa, tym bardziej, że nie da się dostrzec jej zawartości. Tworzywo przepuszcza dostatecznie dużo światła i wystarcza do uprawy nawet w nienajlepszych warunkach oświetleniowych. Jeżeli w naszej szklarni jest wciąż zbyt zimno, można zamontować dodatkowy kabel grzewczy przy podłodze szklarni.

Konopie wtapiają się nieźle w otoczenie i są maskowane przez wiele roślin występujących w każdym ogródku. Po prostu rozejrzyj się za szybko rosnącymi roślinami o podobnym kształcie liści.

Rolnik konopny powinien być zapalonym ogrodnikiem, od wielu lat zajmującym się własnym ogrodem, przerzucającym kompost i gnojowicę. Sąsiadom należy dać się przyzwyczaić do takich zabiegów i zapachów, a nawet nie przejdzie im przez myśl, że rolnik taki w istocie zajmuje się uprawą konopi. Każdej wiosny należy zasilić ogródek gotowym kompostem z zeszłego sezonu, dodać dolomitu dla ustabilizowania pH. Po zasianiu i wzejściu maskujących warzyw wokół, można przystąpić do przenoszenia zahartowanych kloników na przygotowane pośród warzyw miejsce. Ziemia o którą się dba od kilku sezonów nie będzie nawet wymagać szpadla do posadzenia krzaczków – wystarczy zrobić dołek dłońmi.

Kompost

Podstawowe zasady kompostowania są proste: należy zebrać materię organiczną – skoszoną trawę, gałązki, opadłe liście itp., uformować w górkę i pozwolić zgnić. Kupka kompostu powinna być stosunkowo duża [minimum metr na metr], żeby utrzymywała ciepło. Tworzenie kompostu jest banalne – zwierza się nasz rozmówca Tom. „W lecie, zawodowi ogrodnicy koszą trawę i zbierają wszelkie inne odpady zielone i wywożą. Jednego z nich poprosiłem, żeby zwoził takie odpady do mnie. Co tydzień otrzymywałem jakieś trzy metry sześcienne materii organicznej. Pod koniec lata, miałem ich około 40. Jesienią przemieszałem kompost z wiórami drzewnymi i kora, tak żeby dodać nieco powietrza i węgla. Kolejnej wiosny miałem kilka metrów sześciennych niezwykle żyznego kompostu za darmo.”

„znam nawet jednego hardkorowca który sadzi rośliny na szczytach stert kompostu. Tworzy on górki wysokości ok. 1 metra, narzuca na nie nieco ziemi, i sadzi ok. 20-30 centymetrowe klony. Zanim korzenie roślin przerosną stertę kompostu, zdąży ona obniżyć temperaturę, tak żeby nie poparzyć korzeni. Kompost jednak zapewni klonom ciepło. Gdy dodamy do tego szklarnię dającą się zaciemnić, możliwe są nawet wiosenne plony” – twierdzi nasz rozmówca.

Gleby górskie i bagienne.

Często występują w moich rejonach [w PL też – przyp. cortical_stress] gleby mocno zakwaszone, porośnięte jodłami lub ogólniej – drzewostanami iglastymi. pH w takich lasach waha się wokół 5, co niestety sprawia, że nasze rośliny rosną wolno. W takich przypadkach należy rozejrzeć się za skrawkami ziemi gdzie rośnie zielona, pastewna trawa. Dodatkowo, gleba tego typu jest stosunkowo uboga. Wobec powyższego, sam stosuję i proponuję dwie strategie uprawy. W pierwszej, szukam niżej położonych miejsc – najlepiej lekko podmokłych, trawiastych obniżeń terenu. Następnie za pomocą szpadla odwracam ok. 1 metra kwadratowego darni, dodaję nawóz w granulkach [o opóźnionym uwalnianiu] i po prostu sadzę klony. W ten sposób można posadzić spokojnie 50 klonów dziennie. Podmokłość terenu sprawia, że rośliny nie wymagają w ogóle podlewania. Jedynym zabiegiem jest dodanie kilku garści nawozu na fazę kwitnienia gdy odwiedzam rośliny na początku sierpnia. Wiadomo, że rośliny nie urosną tak duże, jak te które mam w ogródku, jednak przyznacie, że wkład pracy też nie jest w tym przypadku przesadnie wielki.

Podsumowując powyższe, sadzenie w podmokłych, trawiastych miejscach wymaga obrócenia ziemi darnią do dołu za pomocą szpadla, i posadzeniu na przewróconej w ten sposób glebie. Można dodać taniego, uniwersalnego nawozu.

Nasz rozmówca posiadał także ukryte ogródki w górach, do których dało się dotrzeć tylko pieszo lub rowerem górskim. Średnio zbierał plon z połowy roślin, które posadził. Inne padały ofiarą człowieka i innych zwierząt, owadów, grzybów oraz pogody. [sporo uwag nt. kanadyjskiego klimatu – nie tłumaczę].

Jeżeli pogoda jest sprzyjająca a rośliny posadzone zostaną dostatecznie wcześnie, klony wytworzą gęsty system korzeniowy, pozwalający zbierać wodę z większej objętości gruntu, co ograniczy konieczność podlewania. Dodatkowo, gruba warstwa ściółki pomoże zachować wodę w glebie i ograniczy występowanie chwastów.

Hartowanie kloników i sadzonek

Po wypuszczeniu korzeni przez kloniki [należy im dać na to 3 tygodnie w kostkach wełny mineralnej], nasz rozmówca przesadza je do 10cm doniczek wypełnionych ziemią uniwersalną. Należy ostrożnie obchodzić się z kostkami wełny oraz często podlewać kloniki, tak aby szybko przerosły ziemię w nowej doniczce. Tak przesadzone roślinki powinny spędzić ok. 2 tygodni pod lampą i następnie powędrować na dwór, ale do szklarni w celu ich zahartowania. Klony dobrze jest trzymać w tackach rozsadowych, co oszczędza czas jakiego potrzeba na zabiegi pielęgnacyjne i związane z sadzeniem. Jako że nasz rozmówca działa na dość dużą skalę, zapełnia on szklarnię w trzech kolejnych cyklach po dwa tygodnie. Pierwszy rzut roślin przesadzany jest prosto do ziemi lub do ok. 12 litrowych donic i spędza resztę czasu w ogródku. Druga tura zahartowanych w szklarni maluchów wędruje do wspomnianych powyżej ogródków w górach. Trzecia runda klonów zostaje w szklarni aż do osiągnięcia wzrostu ok. 45cm, po czym, w opisanej wyżej szklarni, nasz rozmówca tak zasłania przepuszczający światło dach, że wymusza ich kwitnienie.

Przeprowadzka do górskich ogródków.
Klony przenoszone w górskie rejony powinny rosnąć w wąskich ale wysokich pojemnikach, co sprawi, że korzenie będą rosły na głębokość a nie na szerokość. Doniczki jakie zaleca nasz rolnik powinny mieć ok. 15 cm wysokości i 8cm średnicy.

Nauczyłem się tej sztuczki, gdy byłem zatrudniony w lesie – wyjaśnia nasz rozmówca. W takich pojemnikach rozsadza się sadzonki drzew, co promuje wzrost korzeni na głębokość. W efekcie, skutkuje to zauważalnie silniejszymi roślinami. „Moich górskich pociech nie będę w stanie odwiedzać często – muszą sobie radzić same, a do tego po prostu potrzebują głębokiego i silnego systemu korzeniowego.”

Kloniki w wysokich pojemnikach z głęboko rosnącymi korzeniami mają znacznie większe szanse na przetrwanie w odległych miejscówkach, gdzie nie pielęgnuje się ich często. Klonik posadowiony głębiej w ziemi, początkowo będzie wytwarzał korzenie wokół tej części łodygi, którą umieści się w ziemi. Sadzenie rośliny głębiej sprawia, że wymaga ona znacznie mniej uwagi i radzi sobie lepiej.

Inni rolnicy przesadzają nawet 30cm klony z malutkim systemem korzeniowym. Usuwają oni wręcz najniższe piętra liści, i nawet 15cm łodygi umieszczają w ziemi. Działa to podobnie jak wyżej opisana metoda.
Kloniki po posadzeniu można kilka razy skontrolować, czy się przyjęły. Nasz rozmówca mówi, że wówczas odlewa się wokół krzaczków, a jeśli krzaczków jest dużo, w domu sika do butelki, którą bierze ze sobą na spacer do lasu. Zapach moczu działa odstraszająco na zwierzynę leśną.

Kiełkowanie i pielęgnacja kiełków

Nasiona konopi do wytworzenia kiełka wymagają jedynie wody, ciepła i odrobiny powietrza. Odpowiednio namoczone nasiona powinny wykiełkować w ciemni, w temperaturze 22-32oC w przeciągu 2-10 dni. Wyższe temperatury z tego zakresu sprawią, że kiełkowanie przebiegnie szybciej, jednak jeżeli wzrosną powyżej niego, cały proces zostanie znacznie spowolniony. W czasie kiełkowania nasiona, zewnętrzna skorupka pęka, i wyłania się z niej mały kiełek. Następnie liścienie zrzucają skorupkę w poszukiwaniu światła.
Popularnym zabiegiem jest kiełkowanie roślin na namoczonym ręczniku lub gazie w ciepłym i zaciemnionym miejscu.

Kiełkowanie nasion pomiędzy dwoma warstwami namoczonego papierowego ręcznika gwarantuje właściwie pewny sukces.

Podczas kiełkowania nasionko wytwarza kiełek, pierwsze korzenie, wykształca liścienie oraz pierwszą parę liści właściwych.

Gazę lub ręcznik należy nawilżać codziennie, a także, nie wolno zapominać o zapewnieniu odpowiedniego odpływu nadmiaru wody. Nasionko kiełkuje w przeciągu kilku dni. Nasionko zawiera też odpowiednią ilość substancji odżywczych na pierwsze dni wzrostu, jednak podlewanie bardzo lekkim roztworem nawozu pozwoli przyspieszyć tempo wzrostu roślinki w pierwszych dniach. W wilgotnym klimacie można dodać 1-2 krople środka grzybobójczego lub nawet wybielacza na litr wody do podlewania kiełków – uchroni je to przed gniciem.

Nasiona należy sadzić gdy biały kiełek stanie się widoczny. Kiełek nie może być długotrwale wystawiony na światło lub przewiew powietrza. Nasiona należy sadzić na głębokości 0,5-1,5cm, kiełkiem do dołu.

Drugim popularnym sposobem kiełkowania jest umieszczenie nasion w tacach rozsadowych, krążkach torfowych lub kostkach z wełny mineralnej, i utrzymanie wilgotności tak posadzonych nasion. Po 2-4 tygodniach, gdy sadzonka wyjdzie z rozsady, można działać dalej.

Mata lub taśma grzewcza umieszczona pod lub w glebie przyspieszy kiełkowanie bez nadmiernego wysuszenia gleby. Częstym błędem początkujących rolników jest przelanie dopiero co kiełkujących nasion. Gleba powinna być równomiernie nawilżona, ale nie błotnista. Dobrym pomysłem jest umieszczenie tacki lub pojemnika z klonami w ciepłym [ale nie gorącym] miejscu, np. przy radiatorze lodówki. Na wierzch gleby można położyć wilgotny papierowy ręcznik, który będzie ograniczał parowanie z ziemi, jednak należy go usunąć gdy tylko siewki zaczną wychodzić z gleby. Pozostawienie go spowolni wzrost roślin. W przypadku zastosowania tej metody, nasiona wymagają właściwie tylko jednego, początkowego podlania. Im płytsze naczynie, w którym wzrastają kiełki, tym częstszego podlewania będzie wymagać.

Pamiętaj, w początkach życia rośliny, ma ona bardzo mało, i w dodatku delikatnych korzeni, tak więc nie można jej nadmiernie podlewać.

Po wyjściu kiełka z ziemi, najpierw pojawią się liścienie. W ciągu kilku dni od tego momentu, powinny wyrosnąć pierwsze liście właściwe. W czasie tej fazy wzrostu, korzenie rozrastają się szybko, nawet gdy części zielone rośliny rosną wolno.
Nowo wytworzony system korzeniowy jest mały i wymaga niewielkiego, lecz regularnego podlewania. Zbyt duża ilość wody sprawia, że korzenie przemakają lub wręcz gniją. Brak wody z kolei, bardzo prędko wysusza drobne korzonki siewek. W późniejszym czasie, część siewek będzie rosnąć zdrowo i szybko.

Niestety, inne będą wyraźnie słabsze i bardziej wyciągnięte. Takie klony należy przerzedzić i przesadzić, co nie powinno odbić się na nich negatywnie, a wręcz przeciwnie – stymulować ich wzrost.

Temperatura gleby

Kostki z wełny mineralnej czy krążki torfowe są wygodne w użyciu i zapewniają szybki rozrost sytemu korzeniowego. Krążki torfowe są małymi, zbitymi kostkami torfu, który pod wpływem wody zwiększa swoją objętość. Płaski krążek rośnie wokół wsadzonej do niego siewki po dodaniu doń wody. W przypadku kostek z wełny mineralnej, należy umieścić nasionko lub klona w kostce a następnie tylko utrzymać ją w wilgoci. W przypadku klonów, należy docisnąć medium [wełnę lub torf] tak, żeby łodyżka była ściśle w nim umieszczona. Gdy po bokach kostki zaczną wystawać korzenie, najwyższy czas przenieść rosnącą w niej roślinę. W przypadku krążków torfowych, o ile posiadają, należy zerwać zewnętrzną plastikową okrywkę. Jeżeli przeniesienie zostanie przeprowadzone sprawnie, rośliny nie doznają w ogóle szoku związanego z przesadzeniem, co przyspiesza ich wzrost. W dalszym ciągu należy utrzymywać ziemię wilgotną, lecz nie błotnistą. Z uwagi na fakt, że ani kostki wełny mineralnej, ani krążki torfowe nie zawierają składników odżywczych, nawożenie można zacząć ok. tygodnia po przesadzeniu.

Tanie kable grzewcze potrafią podwoić tempo wzrostu korzeni – w dodatku, są proste w użyciu.

Metoda gęstego siewu:

Wysiew do małego kawałka ziemi także jest niezłą opcją. W luźnej, żyznej ziemi nasiona należy siać na głębokość 2-3cm. Niektórzy rolnicy zakładają małe poletka wielkości 1m x 1m, na których tworzą trzy grządki wysianych co kilkanaście centymetrów roślin. Posiadając 4-5 takich ogródków, rolnik może być pewien, że przynajmniej część jego roślin dotrwa do zbiorów, nawet gdy z każdego takiego minpoletka w ostateczności przetrwa 2-5 roślin. W przypadku takiej metody, właściwie nie działa detekcja za pomocą podczerwieni. Jedynym zabiegiem do przeprowadzenia pozostaje wyrzucenie słabych roślin oraz osobników męskich.

Selekcja miejscówki

Big Steve nie jest taki głupi, żeby sadzić na własnym terenie. Wynajmuje on chatkę na wsi, i zawsze sadzi na terenie państwowym lub należącym do innej osoby. Każdego roku wybiera sobie inną lokalizację. Oczywiście, stara się sadzić tam gdzie ludzi jest niewiele, dodatkowo najlepiej w osłonie małych drzew lub krzewów.

Steve znalazł także dwa leżące od dawna odłogiem pola, na których ostatni człowiek pojawił się wiele lat temu. Dobre plony wychodziły mu także z upraw w pobliżu rzek i strumieni, jednak w ciągu dziesięciu lat, dwukrotnie tracił plon z takich upraw wskutek powodzi. Warunkiem udanych żniw jest niewidoczność miejscówki z rzeki. Innym razem…

......Steve sadził rośliny w wiadrach, w niedostępnym terenie skalistym. Nie przygotowywał gleby – po prostu wziął ze sobą duże torby do uprawy i napełniał odpowiednią glebą w trakcie wędrówki. Rośliny w torbach nie rosną zbyt duże, jednak ma to swoje zalety, gdyż są mniej widoczne, dodatkowo w terenie, w którym raczej nikomu nie przyjdzie do głowy ich szukać. Nie mając konkurencji względem słońca, na południowych skalistych zboczach rośliny dostają zadziwiająco dużo światła. Inne korzystne miejsca to kolczaste zarośla. Są one na tyle wysokie by zamaskować konopie przed wzrokiem ludzi oraz na tyle nieprzyjemne, że nikomu umyślnie nie będzie chciało się po nich spacerować. To samo dotyczy dużych zwierząt.

Jednym z moich ulubionych sposobów, jest sadzić w miejscach, gdzie jest sporo komarów, mówi Steve z uśmieszkiem.

„jeżeli jest szansa na miejsce w towarzystwie os, pszczół – warto to zrobić. Ale najlepszym pomysłem, jest urządzić spota w okolicach gniazda skunksa. Miejsce takie jest z daleka omijane przez wszelkie inne ssaki, co gwarantuje bezpieczną uprawę.

Sadzę głęboko w zaroślach bluszczowych, pokrzywach itp. Po prostu zakładam płaszcz przeciwdeszczowy i rękawiczki – wówczas pokrzywy mi niestraszne. W takie miejsce nie wejdą przypadkowi goście czy grzybiarze”

Najlepsze ścieżki prowadzące do ogródka to te, których nie widać, które są gęsto zarośnięte a jednocześnie dobrze oświetlone słońcem. Poruszanie się brzegami rzek pozwala na niepozostawienie śladów. Na korzyść działa szybki wzrost pokrywy zielonej na ścieżce prowadzącej do spota – warto szukać miejsc z takim dojściem. Niektórzy leśni rolnic wręcz lekko nawożą ścieżkę dojścia do spota, lecz z tym nie należy przesadzać. Inni z kolei nigdy do spota nie idą ta samą ścieżką, dodatkowo starają się pozostawić możliwie mało śladów swojej bytności w okolicy. Zwłaszcza latem i jesienią, pokrywa zielona raczej już nie odrasta. Stąd, należy zadać sobie pytanie: czy widzę ścieżkę, którą właśnie przeszedłem? Jeśli nie, to dobrze. Im trudniej dotrzeć ci na własnego spota, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że zrobi to ktoś inny.

Wszelki sprzęt potrzebny do uprawy należy przynieść na upatrzone miejsce grubo przed początkiem wzrostu wegetacji. Tym sposobem, gdy tylko las się zazieleni, wspaniale zatrze ślady i ukryje potrzebny sprzęt. Warto pomyśleć o umieszczeniu cieńszych plastikowych przedmiotów w stałym cieniu żeby ograniczyć ich niszczenie przez promieniowanie UV.

Na zboczach gór i wzgórz raczej ciężko o żyzną glebę. Należy długo przed sezonem dostarczyć ją w odpowiedniej ilości z pobliskich łąk lub pastwisk.

Do gleby na spocie warto też dodać włókno kokosowe, które najlepiej kupić w formie mocno sprasowanych brykietów. Pod wpływem wody pęcznieją one kilkakrotnie, wprowadzając do ziemi sporo powietrza.

Występujące w pobliżu spota źródło wody sprawia, że uprawa jest łatwiejsza i bezpieczniejsza. Niosący wodę rolnicy czynią więcej szkód zieleni na ścieżce dojścia do spota a także, łatwiej ich przyuważyć. Im więcej kursów z wodą, tym widoczniejsza staje się ścieżka. Gdy już znajdzie się miejsce czerpania wody, dobrze jest upewnić się, że nie wysycha ono latem. Zużycie wody zależy od pogody. Plon dalej się zebrać nawet gdy pada raz na miesiąc, trzeba wtedy jednak odpowiednio przygotować ziemię, co było już opisane powyżej.

W przypadku uprawy w ogródkowej wiacie przezroczystej od góry, kwitnienie wymusza się przez proste zaciemnienie przez 12h na dobę. W ten sposób, rośliny dojrzeją w czasie 8-12 tygodni. Ilość światła słonecznego jest mniej ważna, lecz wciąż bezwzględnie potrzebna. Roślinom wystarczy nawet pięć godzin południowego słońca – jednak im więcej, tym lepiej. Jeżeli przeprowadzasz rekonesans miejscówki w zimie, zastanów się, jak wyglądać będzie miejsce gdy na drzewach pojawią się liście – czy będzie dość światła?

Kwitnące kobietki przyciągają uwagę z bardzo daleka, jeżeli wszystkie rośliny wokół nich stracą liście przed końcem sezonu.

Bezpieczeństwo

[rozdział o bezpieczeństwie uprawy konkretnie w USA, olałem]

Przygotowanie miejscówki

Bezpieczeństwo to priorytet w przygotowaniu miejscówki. Dobrze ukryte ogródki zapewniają plon, wykryte ogródki to strata czasu i niezłe kłopoty. Miejscówki należy przygotowywać nawet pół roku przed planowanym sezonem. Najlepsze efekty osiągniesz, gdy przygotujesz glebę w miejscu uprawy na miesiąc przed sezonem, dasz jej się uleżeć i dojrzeć. Jeżeli sadzisz na zboczu, pamiętaj, że miejsca sadzenia powinny tworzyć tarasy, tak aby gromadziły wodę. Możesz stworzyć kilka rowków doprowadzających wodę jak również umieścić rośliny w zagłębieniach terenu, w których gromadzić będzie się woda. Sadź 3-6 roślin w jednym miejscu. Przygotowując dołek z glebą dla naszych roślin, szczególnie sumiennie należy usunąć korzenie innych roślin, które będą konkurować o wodę i nawozy. Najżyźniejszą glebę można znaleźć wzdłuż rzek. Co do miejsca, należy zastanowić się, czy znajduje się ono dostatecznie daleko od miejsc odwiedzanych przez wędkarzy. Na naszą miejscówkę nie powinni też natrafić ani spacerowicze, grzybiarze czy myśliwi. Lasy często odwiedzają też rowerzyści, dirt-jumperzy, zawodnicy enduro, harcerze, leśnicy, paintballowcy i inne zwierzęta – pamiętaj by miejscówkę założyć z dala od przyciągających ich atrakcji.

tlumaczenie: cortical_stress
źródło: http://www.weedfarmer.com/cannabis/g...oors_guide.php